|
wtorek, 09 marca 2010
Koniec... z przyrodą .... czyli marsz w kierunku egzaminów
W zeszłym tygodniu "skończyłyśmy podręcznik" z przyrody. Zajęło nam to 6 miesięcy i prawdę mówiąc sprawiało Agatce sporo przyjemności. Zupełnie inaczej niż w ubiegłym roku - wtedy przyroda wydawała jej się trudna a historia łatwa i przyjemna - w tym roku dokładnie odwrotnie. Przyznaję, program historii z którego korzystamy jest w 6 klasie dosyć trudny, bo dotyczy władzy, form jej sprawowania, partii politycznych i innych instytucji istniejących w państwie. Na tym tle przyroda to po prostu bajka. W tej chwili powtarzamy już do egzaminów, które mam nadzieję, będziemy zdawać zaraz po świętach, czyli na począku kwietnie. Z przyrody w tym tygodniu powtórzyłyśmy sobie pierwszy dział - Ciało człowieka jako środowisko zycia wielu organizmów. Ku mojemu zaskoczaniu Agatka większość rzeczy pamietała doskonale, dzięki czemu powtórka obyła sie bez bólu. Omawiane tematy były jak najbardziej życiowe: czyli jak zrobić opatrunek, jak nie zarazić się tasiemcem i dlaczego trzeba dezynfekować rany i myć ręce. Jutro zaczynamy - Różne sposoby klasyfikacji organizmów. Potem jeszcze - środowisko życia człowieka, bodźce i ich odbieranie, geografia świata oraz fizyka cząsteczki, i trochę astronomii. Wydaje sie dużo - ale jeśli Agatka tak świetnie to pamięta jak pierwszy dział (omawiany we wrześniu) to jestem zupełnie spokojna. Z innych przedmiotów też zabraliśmy się za powtórki. O historii już wspomiałam. Poza tym - matematyka, polski, angielski. Dodatkowo: informatyka. Jeżeli chodzi o matematykę, to muszę stwierdzić, że bardzo jestem zadowolona z programu "matematyka 2001" - nowego, rzecz jasna. I piszę to jako absolutna miłośniczka innego programu "matematyki z +" GWO. Aga uczy się korzystając z "matematyki 2001" dlatego, że po prostu kontynuowałam z nią to, czego uczyła się w szkole, a w naszych szkołach większość korzysta właśnie z tego programu. Dlaczego jestem zadowolona? Otóż autorzy programu i podręcznika wszystko tak pięknie poukładali, że od od tygodnia jesteśmy w miejscu, w którym zaproponowali powtórki, przed sprawdzianem po 6 klasie. I dzięki tym powtórkom Agatka także powtarza sobie do egzaminu klasyfikacyjnego. Oczywiście jako ED trochę wyprzedziliśmy szkołę i już zaczęłyśmy uczyć się tego czego na egzaminie nie będzie. Ale nie szkodzi. Ważne, że autorzy zauważają tak wazną sprawę jak powtórzenie. Tak więc zupełnie bezinteresownie polecam ten program.
wtorek, 02 marca 2010
Harcerstwo
Jakiś czas temu Aga nagle, nie wiadomo dlaczego, postanowiła wstąpić do harcerstwa. Na jej prośbę pisałam do szefostwa ZHP (to sie jakoś nazywa, chyba chorągiew, ale ja jeszcze nie jestem obeznana z tym nazewnictwem) w naszym województwie z pytaniem, czy gdzieś jest blisko jakaś drużyna i czy fakt, że moje dziecko jest zapisane do szkoły w województwie zupełnie innym, i to nawet nie ościennym, nie jest przeszkodą. Na szczęście nie był i po paru próbach, Aga w końcu udała się dzisiaj na zbiórkę. Wróciła zachwycona. I tak oto mamy w domu harcerkę z 17 Gorzowskiej Wodnej Drużyny Harcerskiej i Zuchowej "Szkwał" - no dobra jeszcze nie jest harcerką, bo do tego trzeba chyba jakiegoś przyżeczenia, ale wiem, że będzie chodzić na zbiórki i oby nie straciła zapału.
niedziela, 28 lutego 2010
Święto Losów
Wczoraj na całym świecie Żydzi obchodzili święto Purim – czyli po polsku Święto Losów. Chociaż nie jesteśmy Żydami postanowiliśmy w tym roku dołączyć do społeczności żydowskiej i razem z nimi obchodzić to radosne święto. Chcieliśmy w ten sposób przybliżyć Agatce i sobie troszeczkę kulturę narodu wybranego, jakby nie patrzeć „starszego brata” chrześcijan. Najpierw trochę poszukaliśmy informacji na temat tego święta – czego dotyczy? Jak je się obchodzi? Jest to święto upamiętniające niemalże cudowne ocalenie Żydów z zagłady jaka była na nich szykowana w czasach, gdy mieszkali w wielkim królestwie Perskim. Zausznik króla Persji, Haman, postanowić zniszczył Żydów., lecz jego plany spełzły na niczym dzięki odwadze dwojga ludzi - żony króla, Estery i jej wuja Mordechaja. Haman i jego stronnicy zostali zgładzeni tego samego dnia którego mieli wymordować Żydów. Następny dzień, 14 adar stał się świętem. W czasie święta, które ma charakter karnawału, ludzie przebierają się, rozdają sobie prezenty, ucztują, no i oczywiście czytają księgę Estery. Myśmy także przebrali się: Marek za piłkarza, ja za „syrenkę” (hihihi – dodam, że była to syrenka nieco przy kości), a Agatka za modelkę. Zrobiliśmy sobie ucztę z pierogów i ciasteczek, co popijaliśmy totalnie niezdrową Coca-colą. A w czasie, gdy Marek czytał księgę Estery, przy imieniu Hamana robiłyśmy z Agatką dużo hałasu. Rozdaliśmy sobie też prezenty (liczba mnoga pokazuje, że każdy dostał kilka). Potem graliśmy sobie w różne gry planszowe – dzięki czemu zapomniałyśmy o obowiązkach, zbliżających się egzaminach. Było nam po prostu ze sobą dobrze. A w tym czasie nasza starsza córcia była na urodzinach u swojej koleżanki…. Estery. O święcie Purym i innych ciekawych sprawach dotyczących społeczności żydowskiej można więcej przeczytać na portalu tej społeczności klikając tutaj Dla mnie najciekawsze jest to, że chrześcijanin tak łatwo może wpasować się w to święto. Bo ono pokazuje, że Bóg z łatwością może wyratować nawet w sytuacjach, które wydaja się beznadziejne.
sobota, 27 lutego 2010
Cząsteczkowa budowa materii
Wtorek - to dla mnie taki cudowny dzień, kiedy nie chodzę do pracy (jestem zatrudniona w niepełnym wymiarze godzin) i dzięki temu mogę bardzo dużo zrobić z Agatką. Właśnie jesteśmy na etapie poznawania budowy materii, co jest bardzo ciekawe. Zrobiłyśmy troche doświadczeń (niektóre to po prostu modele). A teraz oddaję oddaję głos Agatce:
Doświadczenia o oddziaływaniu międzycząsteczkowym Agata Sumisławska
Doświadczenie I
Wniosek: Bułka tarta zajęła wolne przestrzenie pomiędzy ziarnami fasoli.
Doświadczenie II 2 kawałki różnych plastelin złączyłam ze sobą. Kiedy chciałam je oderwać, stawiły wyraźny opór, co potwierdza hipotezę, że w ciałach stałych, również istnieje oddziaływanie międzycząsteczkowe. Doświadczenie III Nasze doświadczenie polegało na tym aby sprawdzić czy istnieje oddziaływanie międzycząsteczkowe w cieczach. Na początku rozgrzaliśmy metalowy drut nad świeczką i zrobiliśmy 2 dziurki w starej butelce szamponu. Kiedy wlaliśmy do niego wody, strumyczki się jednak nie połączyły, choć były bardzo blisko siebie. To potwierdza fakt że oddziaływanie międzycząsteczkowe działa tylko w bardzo małej odległości. Wtedy spróbowałyśmy drugi raz. Zakleiłyśmy jedną z dziurek i zrobiliśmy jeszcze jedną, dużo bliżej niż poprzednią. Tym razem nasze działania przyniosły pozytywny efekt – oba strumyczki połączyły się w jeden.
Dziękuję za obejrzenie moich doświadczeń. Zostały one wykonane jak najdokładniej. Zdjęcia wykonała Agata Sumisławska.
środa, 24 lutego 2010
Artykuł w Rzeczpospolitej
Rzeczpospolita opublikowała dosyć ciekawy artykuł na temat Edukacji Domowej. Można go przeczytać klikając: tutaj
wtorek, 23 lutego 2010
Edukacja domowa jest legalna
Dlaczego o tym piszę? Otóż niedawno miałam rozmowę z pewną osobą, którą bardzo szanuję, ale która zarzuciła mi „że opowiadam głupoty o ED”, konkretnie chodziło o to, że uczennicy zainteresowanej edukacją domową odpowiedziałam na jej pytania. Więc napisze jeszcze raz:
Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że niektóre szkoły nie są gotowe na przyjęcie takiego dziecka w „swoje progi” – powody mogą być różne np. strach, brak zaufania do metody itd. Ok., ich prawo. Ale z drugiej strony całkiem niezrozumiały dla mnie jest strach przed tym, że dziecko nie zda. Przecież to rodzice i uczeń biorą na siebie tę odpowiedzialność, a nie szkoła. Chcą zaryzykować? Ich sprawa. Szkoły też nie muszą się obawiać, że może się okazać iż są zbędne, a nauczyciele niepotrzebni. W Polsce absolutnie Wam (Nam) to nie grozi. Bo na dzisiaj mamy może 100 takich dzieci, a nawet jeśli dojdziemy do tych 2-3% jakie mają Amerykanie, to i tak jest to kropla w morzu, nie mająca wpływu na całokształt szkolnictwa – jednak dla poszczególnych rodzin ED jakże ważna.
środa, 17 lutego 2010
Do Ani,
Mam prośbę do Ani, która zostawiła komentarz pod ostatnim moim wpisem. Napisz do mnie. Mój adres: wyspaskarbow1@o2.pl
poniedziałek, 15 lutego 2010
Prace plastyczne
Umówiliśmy się ze szkołą w Krzyżówkach, że będziemy robić w domu prace plastyczne, które oni później ocenią i w ten sposób Agatka będzie miała ocenę z plastyki. Ta ocena nie jest mi specjalnie potrzebna i gdyby sie okazało, że Aga w ogóle, ale to w ogóle zapiera się okoniem przeciwko plastyce, to trudno tej oceny nie będzie. Ale z drugiej strony może świadomość, że będzie oceniana zmobilizuje ją jednak do jakiejś działalności artystycznej. Agatka ma problem z zabraniem się za rysowanie, czy inne takie rzeczy z tego powodu, że jej starsza siostra jest bardzo utalentowana w tym kierunku i w tej chwili uczy się w Liceum Plastycznym. Moja abitna Agusia nie chce porównania (którego sama dokunuje), bo zawsze wyjdzie na straconej pozycji. Ale lekko przymuszona zaczęła robić różne rzeczy - pomsły technik oczywiście moje. W każdym razie zaczęłyśmy od scrapa. Scrap ma to do siebie, że nawet jak się zepsuje to można coś dokleić i poprawić. Agatki praca jest naprawdę bardzo ładna. Pomysł, aby była to praca z wersetem był mój, duże cięcia nożem też moje, ale cała reszta, od wyboru kolorystyki, wycinaków, gadżetów, podoklejania - to zasługa Agatki. A efekt jest naprawdę fajny:
Następną pracę był lampion. Znalazłyśmy gdzieś projekt czegoś takiego. Też bardzo ładnie wyszedł.Tutaj Agatka w trakcie pracy.
A tutaj już gotowy lampion, co prawda bez zapalonej w środku, ale też wygląda ciekawie.
A poniżej mamy kolejne próby poznawania się ze sztuką. Tym razem uczyłyśmy się perspektywy - jak pouczyła mnie moja Ania - liniowej, bo istnieją także inne.
Błogosławione ferie
W naszym województwie już dawno zapomnieliśmy o feriach zimowych, bo mieliśmy je jako pierwsi. Ale chcę o nich wspomnieć, gdyż postanowiłam, że będzie to czas takiej „normalnej” edukacji domowej, bo przecież byłam w domu. Oj cudownie było – no prawie. Zaczynałyśmy rano i wczesnym popołudniem Aga miała zrobione wszystkie „zadania obowiązkowe”. Muszę powiedzieć, że nawet się nie buntowała, że oto jej koleżanki mają ferie, a ona musi się uczyć. Było to dla niej normalne. Ale, żeby nie było, że tylko się uczyła – pewnego dnia moja przyjaciółka zabrała Agę wraz ze swoją córeczką na lodowisko. Dlaczego nie zrobiła tego mama? No cóż…. Wstyd się przyznać, ale mama nigdy nie miała łyżew na nogach. Dziewczynki były przeszczęśliwe i obiecały sobie, że to nie ostatni raz.
Niestety zapomniałyśmy o tym, że Agatka ma za dwa dni mieć robioną biopsję z nóżki (coś tam jej wyskoczyło i sterczy), więc z powtórki wyszły nici. Poza tą jedną planowaną wizytą w szpitalu, dwa dni później zaliczyłyśmy szpital po raz kolejny. Agatkę dopadł jakiś wirus żołądkowy i wylądowała pod kroplówką. Brr… Jak widać, człowiek strzela, ale to Pan Bóg kule nosi – nasze plany zostały troche pokrzyżowane. Ale I tak był to bardzo dobry czas. Pracując z Agatką odpoczywałam.
sobota, 16 stycznia 2010
Krzyżówki - sesja zimowa
Już w piewszym tygodniu stycznia Agatka z Markiem wylądowali w szkole, w Krzyżówkach. "Sesja zimowa" zapowiadała się pod znakiem narciarstwa - tyle że nie dla nas. Agatka zaparła się, że nie zamierza na żadnych nartach jeździć. Ok, postanowiliśmy jej nie zmuszać, zapakowaliśmy do samochodu sanki i pojechali. Oto Agusia przed szkołą - ma do niej ponad 500 km.
Po przyjeździe okazało się, że większość rodzin ED wybiera się do Krzyżówek w drugim tygodniu, tak więc razem z Agatką były jeszcze dwie rodziny. W związku z tym Aga miała mieć instruktora tylko i wyłącznie do swojej dyspozycji. Postanowiła spróbować i jak spróbowała, to się zakochała. Co z tego, że narty wypożyczone, co z tego, że ubranko zdecydowanie nieodpowiednie - zasmakowała wielkiej przyjemności w korzystaniu z nart. Do czego też przyczynił się świetny instruktor - Szymon.
|